Każdy z hodowców widział kiedyś lub częściej spotyka się z widokiem kiszonki z wysłodków o zmienionej po brzegach silosu  różnokolorowej barwie, sianokiszonki o nietypowej barwie i zmienionym zapachu, zbrylonej z szarym kożuchem kiszonce z kukurydzy, poczerniałymi kłosami zbóż itp. Są to krańcowe przykłady szkodliwego działania grzybów pleśniowych. Niestety już dużo wcześniej od tak drastycznego widoku pojawiają się w wymienionych paszach mikotoksyny, czyli metabolity grzybów pleśniowych. Są one bardzo toksyczne.

Negatywny wpływ mikotoksyn na przeżuwacze.

 

Uważa się, że dzięki specyfice przebiegu procesów przemian i trawienia bydło jest w stanie sobie poradzić w pewnym stopniu z mikotoksynami. Dzięki temu, że układ pokarmowy bydła wyposażony jest w żwacz zawierający drobnoustroje, to one wchłaniają najwięcej toksyn i je neutralizują obniżając ich toksyczność. Jednak drobnoustroje nie są w stanie całkowicie zniwelować oddziaływanie niekorzystnych toksyn, gdyż ich organizmy pozostają w tkankach zwierzęcia, a omawiane toksyny mogą wpływać niekorzystnie na bakterie i pierwotniaki. Poza tym, organizmy bakteryjne obumierają i są wykorzystywane powtórnie przez organizm bydła, przez co wpływają negatywnie na organizmy zwierząt w szczególności na młode osobniki i cielne krowy, których organizmy są szczególnie wrażliwe, podatne na czynniki chorobotwórcze. Niestety, ostatnie badania naukowców potwierdzają, że skuteczne leczenie zatrutych mikotoksynami przeżuwaczy nie jest możliwe, nie pomaga nawet zastosowanie leków chemoterapeutycznych. Najlepszym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do rozwoju grzybów pleśniowych, czyli sporządzanie kiszonek i zbiór zbóż w idealnych warunkach. Jest to często jednak nieosiągalne w praktyce. Pozostaje jeszcze jedna metoda –zastosowanie tzw. detoksykantów.

ZOBACZ NASZĄ NOWĄ ULOTKĘ

ulotka